I nie zawsze tak musi być, bo wolności nie ma się raz na zawsze.
Cytaty z książki 27 śmierci Toby’ego Obeda
W rezerwacie można się urodzić i można umrzeć, tylko nie da się tam żyć.
Dzieci nie tylko bito i torturowano, ale także gwałcono. I znowu nie były to patologiczne przypadki, ale zorganizowany system. Szkoły z internatem stanowiły idealny teren łowiecki dla sadystów i pedofilów.
W wielu pierwotnych społecznościach panowała umowa, że biologia nie determinuje tego, czym jest człowiek. Według licznych tradycyjnych wierzeń wszyscy ludzie są istotami ożywionymi, a płeć nie jest przypisanym raz na zawsze atrybutem. Dziecko jest białą kartą, jak powiedzielibyśmy w naszym oświeceniowym języku, na którym płeć zostanie dopiero zapisana w toku osobistych wyborów i doświadczeń. To społeczność dopasowuje się do drogi dziecka, a nie ono przybiera kształt matrycy nadanej przez grupę. Wierzono, że płeć wynika z kontekstu, a genitalia nie określają tego, kim w przyszłości ma być człowiek. Są jak kolor oczu – przyrodzone, ale nie determinują ludzkiego losu. Płeć biologiczna nie była więc pierwszą cechą, jaką się identyfikowano, była płynna, umowna i przechodnia. Nikogo to nie gorszyło – ludzie uważali, że w jednym ciele mogą mieszkać dwie dusze, naprzemiennie dochodzące do głosu.
Z jednej strony uczą nas bowiem, że kobieta jest święta, że jest dawczynią życia. Ale na co dzień jest pomiatana, nie może o sobie decydować i bardzo często pada ofiarą przemocy.
W świecie rządzonym przez kobiety walutą bywał seks. Ale to nie było przyczyną obrazy Boga importowanego z Europy, lecz raczej fakt, że była to moneta w oficjalnym obiegu. Kler patrzył ze zgrozą, jak wiele narodów i plemion podkreślało moc kobiecej seksualności i płodności.
Wielu mężczyzn nadal sądzi, że mają prawa do naszych ciał. Chcą ich używać w tym najprostszym sensie, ale także chcą nimi władać. Na przykład kazać im nosić ciąże. To przecież też jest przemoc – decydować, czy mamy rodzić i kiedy. Nasze ciała i nasze życia są dla nich mało warte. Można je sobie wziąć, użyć i potem wyrzucić, nawet dosłownie.
Trudno wejść na drogę ku pojednaniu skoro nie ma mapy, ani nawet miejsca zbiórki.
Opinie się różnią – każdy może mieć swoją własną, ale panuje zgoda, że nie można mieć swoich własnych faktów.
Powiedz mi, co w tej Biblii jest takiego, że zabrania Kościołowi powiedzieć: przepraszam?