Agnieszka Holland nie otrzymała Oscara. No i dobrze. Gdyby jej słaby artystycznie film zdobył jakimś cudem tę nagrodę, zostałaby ona przez „Gazetę Wyborczą” i pogrobowców z UD wylansowana na tzw. autorytet moralny. A nie jest tego warta. Przypomnę jej udział w nagonce na świetne dzieło Mela Gibsona „Pasja”, zorganizowanej przez ks. Adama Bonieckiego i „Tygodnik Powszechny”. W czasie pseudodyskusji po premierze, do której dopuszczono tylko zajadłych krytykantów, Holland nazwała Jezusa Chrystusa „krwawym pulpetem”, co później starano się zatuszować.
Cytaty Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego
Anna Walentynowicz, autentyczna matka „Solidarności”, była niemiłosiernie opluwana i atakowana, w tym zwłaszcza przez środowiska związanie z Lechem Wałęsą i obecną partią władzy. To niszczenie tak zasłużonej, a zarazem tak skromnej kobiety jest jedną z ciemniejszych plam na sumieniu polskiego establishmentu.
Pismo to dawno już straciło charakter katolicki, co osobiście w 1995 r. wypominał Jan Paweł II w liście do Jerzego Turowicza. Nie ma ono asystenta kościelnego, a po przejęciu pakietu kontrolnego przez koncern ITI i po odesłaniu ks. Adama Bonieckiego na przymusową emeryturę do klasztoru w Warszawie jest ono de facto inicjatywą niczym niezwiązaną z Kościołem
W Kościele jest silne lobby antylustracyjne, tu powiem po nazwisku, reprezentowane przez trzech hierarchów – abpa Życińskiego, abpa Gocłowskiego i bpa Pieronka, którzy w sposób niesłychanie ostry atakują lustrację.
Znam wielu uczciwych Ukrainców, którzy nigdy by takiego słowa nie użyli – co więcej, wcale nie popierają Ukraińskiej Armii Powstańczej. Najwyżej mają bardzo krytyczne zdanie o nacjonalistach spod znaku Stepana Bandery. Dlatego też nie można mówić, że wszyscy Ukraińcy popierają tego typu poglądy.