Z ostatnim tchnieniem podziękuję losowi, że byłem człowiekiem, i iskra rozumu świeciła także w mojej mrocznej duszy. Widziałem ziemię, niebo, pory roku. Poznałem miłość, ułamki prawdy, żądze i rozczarowania. Żyłem na ziemi i powoli nabierałem wewnętrznej pogody. Pewnego dnia umrę; i to także jest cudownie zwyczajne i proste! Czy mogło zdarzyć się ze mną coś innego, lepszego, doskonalszego? Nie mogło. Przeżyłem coś największego i najwspanialszego, los człowieka. Nie mogło mi się przydarzyć nic innego i nic lepszego.
Cytaty Sándora Máraia
Mówił trochę w każdym europejskim języku, i w każdym języku najchętniej milczał.
Zawsze siedzę tutaj tak, jak ktoś, kto przez pomyłkę trafił na scenę i zmieszany czeka, żeby go wyproszono, bo zaraz podniosą kurtynę i rozpocznie się przedstawienie.
Wszyscy chcieli pełnego oddania, całego człowieka, praca, chorzy, rodzina. A życie było krótkie. Czasem, w godzinach zmęczenia, ze zdziwieniem obserwował, jak bardzo się już roztrwoniło, jak bardzo przeleciało życie.
Co dawały książki? Doświadczanie. Lecz żadne doświadczanie nie pomagało. Teraz, u schyłku ostatniego etapu swego życia, niemal wrogo przyglądał się książkom, które zawsze odpowiadały jedynie na szczegóły. Na całość nie umiał odpowiedzieć nikt.
Człowiek niczego nie może uczynić wbrew sobie.
O literaturze myślał już wyłącznie tak, jak o jakimś dalekim kontynencie, który kiedyś, w młodości, zwiedził. Pragnął już tylko wspominać.
Dom, jak zazwyczaj dzieci i dzieła nowej epoki, szybko się zużył, postarzał.
Kto raz odszedł i poznał świat […] utracił dom…