Kiedy będę wyglądał jak basset, zagram basseta.
Cytaty Clinta Eastwooda
Kiedy sam siebie oglądam na ekranie, zawsze się wzruszam.
Najważniejsza sprawa to odpowiednia obsada. Jeśli uda się zebrać inteligentnych, utalentowanych aktorów, to już jest pół sukcesu. Zdążyłem się przekonać, że większość z nich marzy o rolach zupełnie innych niż wszystko, co do tej pory grali. Na tym właśnie polega przyjemność uprawiania tego zawodu. Więc trzeba dać im okazję, żeby rozwinęli skrzydła. A potem poprowadzić, żeby ich osobiste interpretacje zgadzały się z wizją reżysera.
Nie szukam obsesyjnie odpowiedzi na pytanie, co się ze mną stanie, gdy umrę. Wszyscy, którzy tu i teraz chodzimy po tej ziemi, dostaliśmy w darze jedno życie – obojętne, czy uznamy, że dał je nam Bóg, czy Matka Natura. Chodzi o to, by przeżyć swój czas jak najlepiej, nie robiąc krzywdy sobie i innym. Wykorzystać ten wspaniały prezent.
Nie widzę siebie jako konserwatysty, ale nie jestem też ultralewicowy. Lubię libertariański punkt widzenia, który mówi, by zostawić wszystkich w spokoju. Już jako dziecko drażnili mnie ludzie, którzy mówili mi, jak mam żyć.
Od wizerunku Brudnego Harry’ego już nie ucieknę. Zawsze ktoś będzie mnie zatrzymywał i prosił: Czy może pan wygłosić dla mnie tę jedną kwestię: „Zrób mi dobrze, gnojku” (Make my day, punk)? Kiedyś mi to przeszkadzało, ale przez tyle lat zdążyłem się przyzwyczaić. Prawda jest taka, że „Brudny Harry” stał się częścią kultury filmowej. Wciąż dostaję propozycje kolejnego filmu z serii.