Urodzony do pługa – z nadmiaru Ziemi zostałem poetą.
Cytaty Juliana Przybosia
Słyszę: Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał. To – wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska i gromobicie ciszy
Miasto jak kamień rzuciłem za siebie
Zielony błysk! Strzeliły drzewa. Bielmo śmiegu spadło mi z oczu: wiosna! Wyrosła mi nad głowę
Chciał mieć sławę pośmiertną za życia.
Sztuka pisania jest sztuką skreślania…
Świat nie jest. Świat się wiecznie zaczyna.
Na świadectwach, wzbici w radość, odlecieli uczniowie, drży powietrze po ich śmigłym zniku. Wakacje, panie profesorze! Pora trzepać wesoło słowa jak futra na wiosnę oraz czasowniki przez dni lata odmieniać!
Alpy ścigane wzrokiem ze szczytu na szczyt uciekają wyżej, wyżej przebiły błękit i zajęły niebo
Żądzę sławy, warowanej naszą wspólną przysięgą, zasypał grób: masowy dół bez mogiły. Krew łagodnie zmyła z twarzy twoje imię.
Literatura polska jest jedna. Gdziekolwiek powstanie piękny wiersz w języku Norwida, należy do jej obszaru.
Bądź ze mną. Cierpliwie, zawzięcie. Długo, najdłużej. Tak czekałem, że wiem to na pewno: ból wyboli nareszcie, znuży się i zmęczy i stanie się bez cierni – niedotkięciem róży
Niosłem swoją poezję, jak żołnierz imię w blaszcze na piersiach przeciw kulom dwóch wojen