Z podejrzliwością patrzymy na zakochanych partnerów, którzy wykazują dużą skłonność do bycia razem. Mówimy, że są przesadnie zaangażowani lub zbyt sobie bliscy, albo zbyt uzależnieni od siebie. W rezultacie współcześni mężczyźni i kobiety wstydzą się swojej naturalnej potrzeby miłości, wygody i pewności. Postrzegają to jako słabość.[…] Silne związki emocjonalne wcale nie są słabostką, są natomiast oznaką zdrowia psychicznego […]. Doskonała izolacja jest dobra dla planet, nie dla ludzi.
Cytaty Sue Johnson
Pod krytycyzmem kryje się zazwyczaj bardzo podstawowe uczucie paniki przed zerwaniem więzi. Lęk przed porzuceniem rzutuje na większość problemów w związkach a uczucie opuszczenia jest w mózgu podobnie obrazowane jak doznawanie bólu. Usiłowanie kontrolowania partnera jest więc zachowaniem obronnym, mającym chronić nas przed opuszczeniem.
Nasza potrzeba pozostawania w zależności od jednej drogiej nam osoby – potrzeba świadomości, że kiedy zawołamy, wtedy on lub ona będzie z nami – nigdy nie zanika. W istocie trwa, jak ujął to Bowlby: „od kołyski aż po grób”. Jako dorośli po prostu przenosimy tę potrzebę z naszych opiekunów na kochanka. Romantyczna miłość nie jest ani trochę nielogiczna i przypadkowa. Jest ona dalszą realizacją nakazanej nam przez naturę mądrej recepty na przetrwanie.
To nie dobry seks prowadzi do satysfakcjonujących, bezpiecznych związków, ale dająca poczucie bezpieczeństwa miłość prowadzi do dobrego – i w istocie najlepszego – seksu.