Jestem komentatorem kibiców. Ta cała otoczka, którą wytwarzam podczas transmisji, angażuje ludzi, nawet tych nie bardzo sport kochających. To jest szalenie trudny zawód. Nie sposób wszystkim dogodzić
Cytaty Jana Ciszewskiego
Lato! W środku mamy dwóch zawodników, proszę państwa! Grzegorz Lato, sam McFarland! Ucieka teraz… Gadocha, Domarski… Gol! Gol, proszę państwa! Sensacja na Wembley!
Proszę państwa… No mój Boże, co ja mam państwu powiedzieć? Dwadzieścia lat czekałem na taki moment, ponad pięćdziesiąt lat czekało polskie piłkarstwo, sport najbardziej lubiany przez nas w kraju! Wspaniały widok, proszę państwa, wspaniały widok! Bohaterowie nie są zmęczeni, bohaterowie są uszczęśliwieni.
To i rozgoryczenie ostrą krytyką sprawiły, że istotnie chciałem początkowo dać za wygraną. Powoli przyszło jednak zastanowienie. Więc miałbym w wieku 52 lat stać się emerytem? Porzucić swoją pracę, futbol, radio, telewizję, słowem to, co od trzydziestu lat jest moim życiem? Nie, nie zrobię tego!
Przypomina mi się pewien konkurs pianistyczny. Pianista grał znakomicie, ale w przedostatnim akordzie sfałszował. Nagroda w konkursie przepadła, ale jakąż satysfakcją były dlań entuzjastyczne brawa publiczności. My, komentatorzy sportowi, jesteśmy w podobnej sytuacji jak ten pianista. Bierzemy udział w swego rodzaju konkursie. Chcemy grać jak najlepiej i nagle nerwy odmawiają nam posłuszeństwa, popełniamy jeden błąd albo kilka błędów czy – inaczej – naciskamy mimo woli fałszywy klawisz, przedostatni, ostatni. Ale nam się nie wybacza!